Zwycięska sinusoida 30.03.2018

Zwycięska sinusoida

Szczypiorniści Meble Wójcik Elbląg rozegrali w piątkowy wieczór ostatni w tym sezonie mecz w roli gospodarza. Pożegnanie ze swoimi kibicami okazało się radosne, bowiem pokonaliśmy drużynę Spójni Gdynia. Zwycięstwo nie przyszło nam jednak łatwo.

Wynik spotkania szybko otworzyli goście, za sprawą skutecznych rzutów Pawła Ćwiklińskiego i Rafała Jamioła. Dla elblążan jako pierwszy trafił Tomasz Grzegorek z linii 6. metra. Ekipa beniaminka już od pierwszych akcji grała bezkompromisowo. Po trafeniu Jacka Lubereckiego z kontry Spójnia miała już 3 bramki przewagi (1:4). Elblążanie w tym czasie razili nieskutecznością i sporą ilością niedokładnych podań. Kiedy zaskakującym rzutem popisał się Oleksandr Kyrylenko trener Meblarzy już w siódmej minucie poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Po niej dwie udane interwencje zanotowal Paweł Kiepulski, ale jego koledzy tylko nieznacznie zmniejszyli przewagę przyjezdnych (2:5). W dalszym ciągu gospodarzom brakowało celnych rzutów, ale wystarczyły dwie kontry Filipa Kopera by przewaga gdynian zmalała do dwóch bramek (5:7). Meblarze mogli złapać kontrakt z przeciwnkiem, ale w kolejnej akcji Marcin Szopa trafił jedynie w słupek. W 18. minucie swoje konto bramkowe otworzył najskuteczniejszy gracz Mebli Wójcik w tym sezonie, Jakub Moryń (7:10). Po chwili ponownie była okazja na zmniejszenie strat, ale kolejny słupek zaliczył Szopa. Gdynianie zaczęli jednak seryjnie podawać rękę elblążanom, notując co rusz stratę piłki. Elblążanie mieli wciąż sporo kłopotów z oddawaniem celnych rzutów, dlatego mimo strat gości nie mogli doprowadzić chociażby do remisu. To udało im się dopiero w 26. minucie po trafieniu Tomasza Grzegorka. Nie byłoby tej bramki gdyby nie udana interwencja i szybkie wznowienie Kiepulskiego. Po kolejnym dobrym podaniu tego gracza na trzy minuty przed przerwą na pierwsze prowadzenie Meblarzy wyprowadził Koper (13:12). Dwie kolejne dogodne sytuacje jednak zepsuł, przez co wynik do przerwy nie uległ już zmianie.

Druga odsłona rozpoczęłą się od bramki Piotra Adamczaka. Po przeciwnej stronie efektowną interwencją przy rzucie Kyrylenki popisal się Kiepulski, a Moryń dopełnił formalności schodząc na koło (15:12). Wystarczyło by w obronie gospodarze ustawili szczelny mur i pojawiła się dla skrzydłowych kolejna okazja na łatwą bramkę, którą tym razem wykorzystał Koper (17:13). Widząc uciekający wynik trener Spójni zaprosił swoich graczy na przerwę. Jednak po 60-sekundowej rozmowie to elblążanie podwyższyli przewagę o kolejne oczko. Gdynianie od tego fragmentu poprawili skuteczność. Ciężar gry po stronie beniaminka wziął na siebie Maciej Marszałek, po którego czwartym trafieniu w odstępie 10 minut Meblarze prowadzili już tylko 21:19. Podopieczni Dawida Nilssona wyraźnie poczuli, że są w stanie wywalczyć w Elblągu punkty. Jak w transie grał Marszałek, po którego szóstym trafieniu w drugiej połowie Spójnia traciła już tylko jedną bramkę (24:23). Ważna akcja rozegrała się na 2 minuty przed końcem, kiedy to rzut Rychlewskiego z karnego na wagę remisu obronił Kiepulski. Po przeciwnej stronie fantastyczną obroną z kolei popisał się Głębocki. Na 40 sekund przed końcem spotkania kolejny rzut obronił Kiepulski. Elblażanie do końca spotkania byli już przy piłce i utrzymali korzystny dla siebie rezultat.

MEBLE WÓJCIK ELBLĄG - SPÓJNIA GDYNIA 24:23 (13:12)

MEBLE: Kiepulski, Ram - Adamczak 6, Moryń 5, Koper 5, Tórz 3, Szopa 3, Grzegorek 2, Nowakowski, Miedziński

SPÓJNIA: Zimakowski, Głębocki - Marszałek 6, Rychlewski 6, Jamioł 3, Ćwikliński 2, Kyrylenko 2, Pedryc 2, Luberecki 2, Kravchenko, Brukwicki, Pedryc, Wolski

Karne:

Meble - 0/1

Spójnia - 3/4

Kary:

Elbląg - 2 minuty (Miedziński)

Gdynia - 6 minut (Pedryc 2, Brukwicki 2, Ćwikliński 2)